Rada Bezpieczeństwa Narodowego przeniesiona na dach Trybunału, bo tylko stamtąd widać wszystkie prerogatywy
Prezydent zwołał RBN w nietypowej lokalizacji, a jej uczestnicy przez tydzień znosili wszystkie konsekwencje decyzji o przeniesieniu obrad.
Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego odbyło się w tym tygodniu na dachu gmachu Trybunału Konstytucyjnego, gdzie prezydent Karol Nawrocki uznał, że tylko z wysokości można prawidłowo ocenić spór o prerogatywy. Na dach wciągnięto stół konferencyjny, dwadzieścia krzeseł i mównicę, a obsługę techniczną stanowili wyłącznie strażacy z najbliższej jednostki, którzy zostali oddelegowani do nauki protokołu.
Premier Donald Tusk przybył na posiedzenie schodami przeciwpożarowymi, co według rzecznika Kancelarii Prezydenta było «zgodne z zasadą niezależności od windy». Marszałkowie Sejmu i Senatu odmówili wejścia na drabinę i obradowali z dołu, przez megafon, a ich wystąpienia były transmitowane na żywo przez przechodniów. Prezydent otworzył obrady słowami, że doszło do sytuacji bez precedensu, i dodał, że «od tej chwili każda decyzja będzie podejmowana z najwyższego punktu w mieście».
Konsekwencje odczuwa cała stolica. Ruch na ulicy Szucha został wstrzymany, bo kierowcy zatrzymywali się, by obserwować obrady, a wojewoda ogłosił, że każdy samochód zaparkowany pod Trybunałem zostanie przeniesiony na przedmieścia Wiednia. Ministrowie pracują od tego czasu wyłącznie w gondolach dźwigów, które Kancelaria wynajęła na miesiąc. Następne posiedzenie RBN zaplanowano na szczycie wieży telewizyjnej w Warszawie, a zaproszenia rozesłano ręcznie, na lotkach zrzuconych z helikoptera.
1