Polska 2050 wysyła posłów na miesięczne rekolekcje w Bieszczadach, by nauczyli się kończyć sprawy w partii bez wpisów w mediach
Zarząd partii Polska 2050 zarządził, że każdy członek, zanim ogłosi odejście z mandatu, musi przejść pieszo trasę od Ustrzyk Dolnych do Sejmu. Wicemarszałek Szymon Hołownia nadzoruje wymarsz.
Zarząd Polski 2050 wprowadził obowiązkowy regulamin pielgrzymki dla wszystkich członków, którzy zamierzają zrezygnować z mandatu. Zanim kandydat na odejście wpisze cokolwiek w mediach społecznościowych, musi pieszo pokonać trasę od Ustrzyk Dolnych do gmachu Sejmu w Warszawie, z plecakiem wypełnionym dokumentami partyjnymi. Trasa liczy czterysta dwanaście kilometrów i została wytyczona przez komisję regulaminową.
Wicemarszałek Szymon Hołownia, który objął nadzór nad wymarszem, oświadczył na konferencji prasowej, że pielgrzymka ma uczyć pokory wobec drużyny. – Nie wypada ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się tego drużynie. Idziemy więc wszyscy i idziemy razem – powiedział, po czym przekazał swój egzemplarz regulaminu sekretarzowi partii, który musiał go przeczytać na głos w autokarze.
Już w pierwszym tygodniu obowiązku w Bieszczadach powstało sześć schronisk dla posłów w drodze, a lokalny sklep ogłosił zakup dwóch ton wody mineralnej. Mieszkańcy Ustrzyk Dolnych zaczęli prowadzić zapisy na przewodników, a sejmowa straż marszałkowska wydała komunikat o nowych godzinach przyjęć dla pieszych delegacji. Partia zapowiedziała, że trasę przejdzie także każdy, kto dopiero planuje wystąpić z klubu.
Na pytanie, co stanie się z członkiem, który dotrze do Sejmu w kapciach, Hołownia odparł spokojnie, że taki członek zostaje w partii do końca kadencji i musi pozostać w Bieszczadach jako przewodnik dla kolejnych pielgrzymów.
1