Kreml wysyła Zełenskiego na Plac Czerwony w mundurze i z bagażem; Ukraina odpowiada marszem na Abu Zabi
Kreml zaprasza prezydenta Ukrainy do Moskwy, a Kijów wysyła do Abu Zabi całe ministerstwo spraw zagranicznych pieszo, w pełnym rynsztunku, na trzech tysiącach kilometrów.
Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ogłosiło w środę, że całe kierownictwo resortu wyruszy do Abu Zabi pieszo, w pełnym rynsztunku dyplomatycznym, i nie skorzysta z żadnego środka transportu poza własnymi nogami. Trasa liczy ponad trzy tysiące kilometrów i prowadzi przez siedem państw, z czego cztery wymagają wiz, których resort jeszcze nie zdążył wystąpić o złożyć.
Decyzja zapadła po zaproszeniu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego do Moskwy, które Kijów nazwał «plunięciem w twarz całemu światu». Wicepremier do spraw wymarszu, nowo powołane stanowisko, tłumaczy: «Nie możemy przyjąć zaproszenia do Moskwy, ale nie chcemy też, by ktokolwiek zarzucił nam brak wytrwałości. Kierujemy się więc w stronę Zatoki Perskiej, bez zatrzymywania się na lotniskach». Ministrowie wyposażeni zostali w jednakowe sandały, plecaki i ciężkie teczki z dokumentami konferencyjnymi.
Już pierwszego dnia marszu kolumna przeszła przez Rumunię, gdzie miejscowe kawiarnie musiały uruchomić całodobowe serwowanie kawy dla dwudziestu osób naraz. Burmistrz jednej z przygranicznych miejscowości zamówił na tę okazję dodatkowe ławki i rozpoczął budowę tymczasowego punktu kontrolnego, z którego ministrowie co godzinę wykonują zdjęcie grupowe. Od przyszłego tygodnia marsz zostanie włączony do szkolnego programu wychowania fizycznego w trzech obwodach.
Z kolei rzecznik Kremla skomentował sprawę krótko: «Zaproszenie pozostaje otwarte, a marsz to wybór każdego suwerennego państwa. Jesteśmy gotowi przyjąć delegację w dowolnym terminie, pod warunkiem że przybędzie na czas i w mundurze».
1