Zełenski wprowadził obowiązkowe poranne konferencje prasowe dla całego kraju, a Rada Najwyższa od tygodnia odpowiada na pytania wyłącznie w trybie głosowania przy oknach
Prezydent Ukrainy ogłosił, że każdy obywatel ma codziennie uczestniczyć w jego wystąpieniu, a urzędy państwowe musiały zbudować specjalne sale do transmisji.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zarządził, że od poniedziałku każdy obywatel kraju uczestniczy w jego porannej konferencji prasowej, która trwa dokładnie tyle samo, co pierwsze dwie godziny pracy w urzędach. Zarządzenie wykonano bez wyjątków: w Kijowie kolejki do sal transmisyjnych sięgają mostu Kłowskiego, a w obwodzie połtawskim wykopano pod boiska szkolne rzędy krzeseł dla kilkudziesięciu tysięcy słuchaczy.
Kancelaria Prezydenta poinformowała, że każde wystąpienie zaczyna się od wspólnego odczytania harmonogramu prezydenta na kolejne dwanaście godzin. Dyrektor Departamentu Komunikacji Strategicznej, Ołeksandr Bereza, przyznał na briefingu: „Nie chodzi o to, by ktokolwiek rozumiał, co mówi prezydent. Chodzi o to, by każdy usłyszał, że mówi.” Od tego czasu urzędnicy kancelarii przerywają pracę co godzinę, by wysłuchać powtórki poprzedniego wystąpienia.
Rada Najwyższa poszła tym śladem. Posłowie zdecydowali, że pytania posłów do rządu będą zadawane wyłącznie przy otwartych oknach, a odpowiedzi ministrów mają być wykrzykiwane przez megafony ustawione na dachach budynków. W Ministerstwie Infrastruktury zamknięto dwa tygodnie temu wszystkie windy, a urzędnicy wchodzą na piętra po schodach, by – jak tłumaczy rzecznik – „trenować gotowość do publicznego wystąpienia na każdym poziomie”.
Eksperci z Instytutu Socjologii w Kijowie szacują, że w ciągu dziewięciu dni ponad połowa mieszkańców stolicy zna już na pamięć treść porannych komunikatów prezydenta. Jak zauważył jeden z badaczy, nie wiadomo jeszcze, czy społeczeństwo zmęczone prezydentem zaczęło go kochać, czy po prostu nie ma już czasu na nic innego.
1