Amerykański astronauta zorganizował lokal wyborczy na orbicie i odmówił wydania kart do głosowania komukolwiek spoza stacji
Kosmiczny obwód wyborczy rozłożony w module stacji zamienił cały tydzień pracy załogi w sesję urzędniczą, a ziemskie komisje wyborcze dowiedziały się o tym z konferencji prasowej.
Amerykański astronauta urządził na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pełnoprawny lokal wyborczy, a następnie oddał głos w całym pełnym rygorze procedur, wypełniając przy tym każdy wymagany formularz w trzech egzemplarzach. Urzędnicy wyborczy z jego rodzinnego stanu nie zdążyli zareagować, zanim stacja zgłosiła gotowość do pracy w systemie zdalnym.
Na pokładzie modułu laboratoryjnego powstała kabina do głosowania, wydzielona z panelami z materiału ochronnego i wyposażona w urnę zamocowaną magnetycznie do ściany. Załoga przez trzy dni składała dokumenty, sprawdzała listy i wywieszała komunikaty o godzinach otwarcia, które obowiązywały także podczas wyjść w przestrzeń otwartą. Jeden z członków załogi został wyznaczony na przewodniczącego komisji, a jego zmianę na stanowisku kontrolnym przejął inny astronauta, by mógł przypilnować poprawności kart.
Centrum kontroli misji w Houston przyjęło harmonogram bez uwag, co według rzecznika agencji oznacza, że procedury wyborcze zostały zatwierdzone jako element obowiązków zawodowych. «Wszyscy uczestnicy zachowali pełną transparentność, a wynik zostanie przekazany przez łącze w standardowym terminie» – powiedział rzecznik.
Od tej pory w stacji obowiązuje nowy zwyczaj: każda kolejna załoga ma obowiązek zorganizować lokal przed rozpoczęciem misji, a osoby pełniące funkcje urzędnicze w ziemskich komisjach wyborczych są już proszone o przysłanie instrukcji technicznych w formie elektronicznej, której stacja nie potrafi odebrać.
1