Rada Miejska w Zielonej Górze nakazała ziemi wstrzymać zamarzanie do odwołania i powołała straż przy każdej grudzie
Urząd miasta uruchomił zakrojoną na szeroką skalę operację ochrony gruntu przed mrozem. Mieszkańcy muszą przestawić codzienne rytuały, a ogrodnicy zostali zobowiązani do zgłaszania każdego przycięcia krzewu.
Miejski Zarząd Zieleni w Zielonej Górze ogłosił w poniedziałek zawieszenie listopadowych prac ogrodowych do czasu, aż kierownik działu pogody potwierdzi, że gleba nie zamarza. Zakaz obejmuje grabienie liści, przycinanie krzewów i okrywanie roślin, a mieszkańcy, którzy zlekceważą nakaz, mają obowiązek zgłoszenia się na poranną kontrolę termometrów przy ratuszu.
Aby wypełnić polecenie, urząd powołał Oddział Kontroli Wilgotności Gleby, który liczy już czterdzieści osiem osób uzbrojonych w sondy i termometry. Każdego dnia o szóstej rano patrole obchodzą osiedla, sprawdzają wilgotność trawników i wpisują wyniki do dziennika. Jak przyznała kierowniczka oddziału Halina Wrzosek, «nie możemy ryzykować, że gleba zdecyduje o zamarznięciu samodzielnie, zanim to zrobi nasz termometr».
Konsekwencje odczuwają wszyscy. Szkoła podstawowa przy ulicy Bramy Wrocławskiej musiała przenieść lekcje biologii na dach, bo boisko zostało zajęte przez wartę. Sąsiedzi, którzy od lat wymieniają się sadzonkami przez płot, muszą składać wnioski o zgodę na każde przesadzenie. W niedzielę na ulicy Wiosennej wstrzymano nawet wywóz śmieci, ponieważ kontrolerzy uznali, że pojazdy ubijają podłoże.
Od przyszłego tygodnia urząd planuje wprowadzić obowiązkowe szkolenie z obsługi sond dla wszystkich nauczycieli, a na skwerze przy Palmiarni ma stanąć pomnik pierwszego termometru, który przetrwał całą jesień bez wskazania zera.
1